Filmowanie dronem – kilka doświadczeń


Latanie dronem nie należy do najłatwiejszych rzeczy, co wie każdy, kto choć raz bawił się dronem zabawką.

Sterowanie dronem nie należy do najłatwiejszych zadań. Dron zabawka, przykładowo Syma x5c, od poznania której również zaczynaliśmy w AirDrone, dostarcza sporo pozytywnych wrażeń. Uczymy się wznosić, przyspieszać, uczymy wolnego opadania z wyłączeniem śmigieł, robimy beczki jak również staramy się wykonać pierwsze zdjęcia z lotu ptaka. I to wszystko za około 300 PLN.

Jednak kto spróbował ten wie, że jakikolwiek, nawet lekki wiatr, może z tym modelem zrobić wszystko. Dron Syma x5c uczy, że latanie to nie taka prosta rzecz. Syma x5c daje pełną gamę wrażeń związanych z wiatrem z racji tego, że nie posiada żadnych systemów wspomagania lotu, w jakie wyposażone są zaawansowane konstrukcje za kilka i kilkanaście tysięcy złotych. Gdy wzlecimy ponad budynek, przy którym występuje pozorny brak wiatru a dron wpadnie na podmuch ponad budynkiem, to może się to skończyć dronem na drzewie lub w gorszym przypadku na człowieku, samochodzie lub innym drogocennym mieniu mieszkańców naszego globu.

W momencie, gdy zdecydujemy, że filmowanie z lotu ptaka to nasz pomysł na zarobek, przed nami zakup drona za kilka do kilkunastu tysięcy złotych, w zależności od przeznaczenia oraz jakości jaką chcemy oferować swoim przyszłym klientom. Za takie sumy kupujemy już drona, który wyposażony jest w system GPS, który pozwala na bezpieczniejsze operowanie UAV (Unmanned Aerial Vehicle – bezzałogowego statku latającego). Dzięki takiemu rozwiązaniu tam gdzie drona w powietrzu ustawimy, tam dron będzie się starał pozostać. Nie bez powodu padło tu stwierdzenie “starał”, gdyż nigdy nie ma pewności, że mocniejszy podmuch wiatru nie zacznie naszego UAV znosić i wtedy niezbędna jest ręczna korekcja położenia drona.

Gdy wykonujemy zdjęcia i filmy z lotu ptaka to od naszego ruchu joystickiem na kontrolerze do reakcji ze strony drona mija trochę czasu. Kwestia przesyłu danych oraz uruchomienia odpowiednich silników – mija kilkaset milisekund. W przypadku kamer naziemnych, operowanych ręcznie, nie ma tych różnic. Tam gdzie ruszymy ręką tam od razu następuje pożądany efekt.

Dodatkowym utrudnieniem w przypadku wykonywania ujęć z lotu ptaka za pomocą drona jest fakt warunków atmosferycznych. Niejednokrotnie wiatr na częstych wysokościach operacyjnych drona tj. do 50 metrów, potrafi wiać we wszystkich kierunkach co powoduje miotanie dronem. Oczywiście mamy w nim GPS’a który do pewnych prędkości wiatru zapobiega jego przemieszczaniu się, jednak przy większych prędkościach wiatru efekt niejednokrotnie widoczny jest na ujęciach. Kto próbował ten wie jak trudne czasami jest wykonanie płynnego ujęcia w warunkach wiejącego wiatru w kierunku innym niż nasz plan zdjęć.

Mimo faktu posiadania systemu GPS musimy być świadomi, iż on czasami zawodzi. O przyczynach, dlaczego, w innym artykule. Jednak musimy być świadomi, że czasami w trakcie wykonywania filmów i zdjęć z drona pozostaniemy bez sygnału GPS lub co gorsze, dron będzie korzystał z błędnych danych GPS co spowoduje jego dziwne zachowanie i wtedy lepiej mieć opcję, aby kontrolę GPS wyłączyć i latać przykładowo w trybie Atti.

Dodatkową kwestią czyhającą na operatora drona jest fakt wszystkich przeszkód, których cały czas w trakcie prowadzenia ujęć musimy być świadomi. Dobrze przed wykonaniem zlecenia dokonać rozpoznania terenu, na którym będą odbywały się ujęcia. I mówimy tu o pełnym rozpoznaniu na całej przestrzeni. Cienkie, zwisające kable w hali to do tej pory największe wyzwanie z jakim mieliśmy do czynienia kręcąc teledysk.

Tworząc filmy z drona musimy mieć świadomość, że kadrowanie z lotu ptaka to zadanie (subiektywnie) trudniejsze niż taka sama operacja kamerą naziemną. Potrzeba dużo praktyki oraz dużo wprawy, aby pewnie i dokładnie latać oraz równocześnie odpowiednio kadrować. Praktyka czyni mistrza choć przeczytanie podręcznika o kadrowaniu nie zaszkodzi a może pomóc. Filmowanie dronem to ciekawe zajęcie choć nie od razu będziemy w tym niesamowicie dobrzy i musimy wylatać kilkaset kilometrów aby poczuć się w tym fachu dobrze i pewnie.